Na samym początku chcę podziękować osobom, które napisały mi, że bardzo podoba się mój blog, co bardzo mnie cieszy, to bardzo miłe. Mam jednak nadzieję, że moja skromność pozostanie nienaruszona. Nie lubię się przechwalać. Piszę od 5 lat, a dopiero teraz zaczęłam udostępniać to moim znajomym. Przyszedł czas, w którym okaże się czy jestem dobra w tym co robię.
Strasznie szanuję ludzi, którzy ciężko pracują aby coś osiągnąć. Cenię tych, którzy rozwijają swój talent. Jednak, żeby zdobyć uznanie trzeba robić to ze smakiem. Sęk w tym, że nie lubię tego, że ktoś chodzi z kąta w kąt i chwali się swoimi osiągnięciami. Prawdziwy artysta pokazuje gotowa dzieło i nie zdradza tajemnicy jego tworzenia, bo wtedy traci całą magię. Takie zachowanie to już zwykły narcyzm. Weszłam znów w blogowy świat, więc przeglądam blogi znajomych i zupełnie obcych ludzi. Na jeden z nich, który trafiłam to tylko zwykłe przechwałki, aż zrobiło się niesmacznie. Czytając kogoś przemyślenia, można się łatwo domyślić jaką kto jest osobą, może nie całkowicie ale po części. Pisząc udostępnia się ludziom kawałek swojej osobowości i świata. W tym wypadku stwierdziłam, że mam do czynienia z jakimś aktorem ze spalonego teatru. Osiągnięcia, sukcesy i komplementy powinny motywować do dalszej pracy, starania do bycia lepszym, a nie spoczywania na laurach.
A jeśli nawet ciężka praca, brak wsparcia ze strony innych nie powinno załamywać. Żeby osiągnąć sukces potrzeba dużo pokory i cierpliwości, a w przyszłości zostanie się wynagrodzonym. Vincent van Gogh został doceniony dopiero po śmierci, bo wyprzedzał swoją epokę. Więc zawsze jest jakaś nadzieja, która ponoć um.iera ostatnia. Mam złe dni. Chyba każdy ma taki moment, że coś się sypie. ŻYCIE. Znalazłam dużo dobrych zespołów, mało popularne, będę tu wstawiać linki.Na ten moment polecam Sóley i Doughter. Bardzo przypadły mi do gustu te dwie wokalistki. Lubię spokojne liryczne i ckliwe piosenki, to mnie wycisza. Teraz tego potrzebuję. Enjoy!