środa, 15 sierpnia 2012

Tiru-riru

Witam. Ostatnio jakoś nie mogłam pisać. Przyznam się bez bicia, miałam strasznego lenia i totalny brak pomysłów. Dwa dni temu wróciłam z pielgrzymki więc postanowiłam poruszyć ten temat.
To była moja druga pielgrzymka i na pewno nie ostatnia. Strasznie wczułam się w ten klimat. Wszędzie radość i mnóstwo energii, co się straszne udziela. Uważam, że to jest świetny sposób wyznawania i zrozumienia wiary. Nie wstydzę się tego, ze jestem katoliczką, wręcz przeciwnie jestem z tego dumna. I myślę, ze w tym temacie to będzie tyle, nie chcę nikogo urazić oraz nie chcę poruszać tematu wiary na tym blogu.
Wracając do samej pielgrzymki. Idą tam całe rodziny, pary, paczki przyjaciół. To dla mnie coś niesamowitego. Lubię taką alternatywę świetnej zabawy niż na przykład imprezy, na których często bywam i nic nowego nie wnoszą do mojego życia. Wszyscy idą, cieszą się, śpiewają, tańczą jakby człowiek przeniósł się w całkiem w inny świat. To dla mnie bardzo wyjątkowy czas i myślę, że pielgrzymki to już moja mała duża tradycją.
Na koniec muzyka. Miałam zły dzień, więc słucham czegoś kojącego - Wye Oak. Jeśli ktoś jest fanem Florence + The Machine, na pewno mu przypadnie do gustu.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz