My Own Place
piątek, 6 września 2013
czwartek, 9 maja 2013
Chillin'
Majówka zaskakująco dobrze na mnie wpłynęła. Staram się korzystać z pięknej pogody. To najpiękniejszy miesiąc w roku jak dla mnie. Ale do puenty.
Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, dlaczego ludzie, którzy oczekują zmian w swoim mają na myśli miłość? To piękne, wspaniałe - owszem. Jednak ja myślę, że jeśli chcemy kogoś kochać i być z kimś w związku, należy zrobić porządek w swoim życiu. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Ale teraz będąc w młodym wieku większość osób uważa miłość za swój priorytet i szukanie swojej połówki. Uważam, że to bez sensu i trochę banalne. Miłość przyjdzie sama, a teraz kiedy jesteśmy młodzi jest czas na rozwijanie naszych osobowości, pasji oraz znajomości. Zawsze szanowałam osoby(szczególnie płci przeciwnej), którzy nie mają drugich połówek Singiel nie zawsze oznacza samotny czy nieszczęśliwy. Jak dla mnie singiel oznacza przede wszystkim silną osobę, z takimi również przekonaniami. Ktoś kto czeka na kogoś wyjątkowego z kim na pewno będzie szczęśliwy. Chodzi tu również o dojrzewanie do pewnych spraw i wyznaczanie sobie granic, kiedy powinniśmy być na coś takiego gotowi.
Czemu tak mówię? Ponieważ zawsze uważałam miłość za coś bardzo poważnego, jak sprawa życia i śmierci. Jak dla mnie można kochać w życiu tylko raz prawdziwie i szczerze, w zdrowiu i chorobie.. W naszym wieku jest to zauroczenie i nie zdajemy sobie z tego sprawy. Miłość przychodzi po długim czasie i jest się tego stuprocentowo pewnym tego uczucia, bo osoba, którą wybiorę będzie moim najlepszym przyjacielem przede wszystkim. Chyba nikt nie chce czekać na koniec, może jutro za dwa dni? Jak dla mnie lepiej być samotnym, ale szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. W tym nie ma nic złego niektórzy wybierają taką drogę na całe życie.
Zawsze chciałam, żeby napisał do mnie lub odwiedziła mnie osoba, z którą zerwałam kontakt lub znałam wcześniej i nie rozwinęłam znajomości. Wspaniałe prawda? Mówię o tym dlatego, że chciałabym to zmienić w swoim życiu. Takie znajomości są najbardziej owocne, bo są stare, ale w nowym wydaniu. Sama zaczęłam sobie szukać przyjaciół i znajomych. Podpatrzyłam ten patent, od wielu znajomych wykorzystując Facebooka. Świetny patent na poznawanie nowych ludzi.
niedziela, 28 kwietnia 2013
My Life
Nie ma to jak rozchorować się na majówkę. Zawsze wiedziałam, że urodziłam się po złą gwiazdą, ale to już przesada...Jednak nie tracę energii na pisanie i szukanie inspiracji. Otóż być może niedługo powitam swoją nową muzę, bezimienną jak na razie piękność, zrodzoną z miłości labladora i kundelka.
środa, 10 kwietnia 2013
Back...
Znowu tu wracam.To niekończące się kółko. Pustka, następnie eksplozja weny i nic. Ostatni post napisałam w święta Bożego Narodzenia.Czy coś się zmieniło? Nie. Lub może? Nie umiem ocenić. Monotonne życie w szkole daje się we znaki. Ten rok jest jednak bardzo pozytywny. Jestem pełna energii jak nigdy i mam nadzieję, że ten stan utrzyma się długo. Tamten rok był ciężki jak wspominałam, byłam po prostu zmęczona. Tu pojawia się pytanie gdzie szukać tej "energii" i motywacji do dnia codziennego? Moim sposobem było rzucenie się w wir zajęć i pracy. Rozplanowałam sobie czas, co było wielką sztuką, lecz nadal nie jest to opracowane tak jak bym chciała. Drugą rzeczą jest szczęście i siła wewnętrzna przede wszystkim, dwie rzeczy, których mi brakowało.Nie należy pozwolić zwalić siebie z nóg!
Przeglądałam swoje stare posty. Uważam, że brak w nich polotu i klimatu mojego dawnego pisania. Ale nadal pracuję nad tym czytając książki, słuchając muzyki i oglądając filmy. Trzy podstawowe źródła inspiracji. Zapominałam o teatrze i życiu codziennym. Więc jest ich aż pięć. Odkryłam w sobie dobrego obserwatora. Wracam do bycia intowertyczną dziewczyną z słuchawkami, to całkiem do mnie pasuje.
Zaczęłam pisać coś prywatnego i może to kiedyś opublikuję, jeśli starczy mi odwagi i większych zdolności. Póki co rozwijam swój kunszt na wszelkie sposoby. Napiszę za kilka dni, postaram się opracować coś dłuższego i sensownego, jak tylko pogłębię się wielkiej refleksji dam znać!
Na pożegnanie Isak Strand, którego poznałam dzięki mojej drogiej przyjaciółce Carolin. To był dobry czas!
wtorek, 25 grudnia 2012
Goodbye 2012
Znowu dawno nie pisałam. Jakoś tak nie miałam czasu. Rok się kończy,zebrało mi się na kalkulacje. Nigdy wcześniej rok mi tak szybko nie zleciał. Może dlatego, że dużo się działo, zmieniły się okoliczności. Jeśli miałabym podsumować, 2012 był lepszy od 2011 najgorszego roku w całym moim życiu.W tym roku, troszkę wydoroślałam, może nie do końca, ale dostałam kilka ważnych lekcji w kwestii przyjaciół i nie tylko. Nauczyłam się na kim mogę polegać i komu powierzać zaufanie. Również pisanie staje się dla mnie coraz większym priorytetem, lecz niestety nie mam na to zbyt dużo czasu.
Muzyka. W tym roku odgrywała dużą rolę. Poznałam wiele świetnych wykonawców. Nie będę oczywiście tu wymieniać, ale odkryłam zupełnie inną, magiczną stronę muzyki, którą do tej pory nie znałam. Pomogło mi to zrozumieć kilka spraw.
Osoby. Mianowicie ludzi....Poznałam kilku świetnych ludzi tych wakacji i zacieśniłam kontakty.Szczególnie jedna osoba, którą niestety przyjechała do nas tylko na pół roku, i już niedługo przyjdzie nam się rozstać. Mam nadzieję, że ten kontakt i przyjaźń przetrwa jeszcze długo :)
Święta! Tak, to jedne z najlepszych świąt w moim życiu. Mimo, że brakuje śniegu, i na nowo jak dziecko pokochałam święta. Jakoś wreszcie to poczułam. Widać to wszędzie, w moim pokoju, gdzie jest mnóstwo dekoracji, na mojej twarzy, uśmiech póki co z niej nie znika. Jest to piękny okres. Jestem jakaś rozmarzona, dużo we mnie siły i nadziei na następny rok.
Uwielbiam świąteczne wieczory. Cierpię wtedy na taką "dobrą bezsenność". Uwielbiam czytać książki, oglądać, filmu, słuchać muzyki, rozmyślać aż do rana. Dzisiaj książka, którą dostałam i nie mogłam się powstrzymać od nieprzeczytania oraz ulubiona herbata z dużą ilością cytryny i miodu, ponieważ to również pierwsze Święta z przeziębieniem.
Podkład:
Cover "Last Chriistmas" w wykonaniu The XX. W tej wersji ta piosenka jest bardziej zmysłowa, jak to zawsze ma na celu The XX :)
Rozpisałam się tak pokrótce. Teraz reading time!
Wesołych Świąt!
Muzyka. W tym roku odgrywała dużą rolę. Poznałam wiele świetnych wykonawców. Nie będę oczywiście tu wymieniać, ale odkryłam zupełnie inną, magiczną stronę muzyki, którą do tej pory nie znałam. Pomogło mi to zrozumieć kilka spraw.
Osoby. Mianowicie ludzi....Poznałam kilku świetnych ludzi tych wakacji i zacieśniłam kontakty.Szczególnie jedna osoba, którą niestety przyjechała do nas tylko na pół roku, i już niedługo przyjdzie nam się rozstać. Mam nadzieję, że ten kontakt i przyjaźń przetrwa jeszcze długo :)
Święta! Tak, to jedne z najlepszych świąt w moim życiu. Mimo, że brakuje śniegu, i na nowo jak dziecko pokochałam święta. Jakoś wreszcie to poczułam. Widać to wszędzie, w moim pokoju, gdzie jest mnóstwo dekoracji, na mojej twarzy, uśmiech póki co z niej nie znika. Jest to piękny okres. Jestem jakaś rozmarzona, dużo we mnie siły i nadziei na następny rok.
Uwielbiam świąteczne wieczory. Cierpię wtedy na taką "dobrą bezsenność". Uwielbiam czytać książki, oglądać, filmu, słuchać muzyki, rozmyślać aż do rana. Dzisiaj książka, którą dostałam i nie mogłam się powstrzymać od nieprzeczytania oraz ulubiona herbata z dużą ilością cytryny i miodu, ponieważ to również pierwsze Święta z przeziębieniem.
Podkład:
Cover "Last Chriistmas" w wykonaniu The XX. W tej wersji ta piosenka jest bardziej zmysłowa, jak to zawsze ma na celu The XX :)
Wesołych Świąt!
czwartek, 11 października 2012
Autumn stuff
A więc nadeszła jesień. Dla mnie to czas zadumy oraz refleksji. Zamykam się w sobie, nie rozstaję się z słuchawkami, ignoruje ludzi i uciekam do własnego, idealnego świata. Zabrzmiało to troszkę sztucznie, ale główkowałam nad tym cały dzień Ale naprawdę, przez całe swoje życie nauczyłam się, że nie warto ufać ludziom . Wszystkie najbliższe osoby powtarzają mi, że jestem tajemnicza. Ja lubię tą cechę w sobie.
Kolejnym jesiennym rytuałem są moje jesienne posiedzenia z przyjaciółkami. Zapalamy świeczki, tworzymy nastrój, dobra muzyka w tle. Siedzimy wszystkie pod jednym kocem z ciepłą herbatką i narzekamy jakie to jesteśmy samotne i jak nam niedobrze. Do tego objadamy się niezdrowymi rzeczami i oglądamy romansidła. Lubię taką formę odprężenia po ciężkim tygodniu, całe napięcie i stres opadają, aż się chce żyć.
Czasem może się to wydawać śmieszne, ale jesień komplikuje wszystko, tak zdarza mi się co roku. Rok temu zaczęła się moja przygoda z wolontariatem, która trwa do dziś. Naprawdę, uważam, że nie mogło mnie w życiu nic lepszego spotkać. Nie ma nic piękniejszego niż dawanie od siebie i potrzeba bycia potrzebnym. Dziś odbyło się szkolenie, na którym byłam. Dowiedziałam się o innych ciekawych wariantach pomocy. Podobno można wyjechać do innego kraju jako wolontariusz na okres czasu od 2 do 12 miesięcy. To może być ciekawe, moje nowe marzenie.
Inną rzeczą, która mi doskwiera w jesień to samotność. Zwykle na to nie narzekam, jakoś się tym nie przejmuję. Zawsze powtarzam sobie, że jestem tą niezależną kobietą, nie potrzebuję drugiej osoby do by być szczęśliwym człowiekiem (bla, bla,bla...). Wydaję mi się, że jestem żałosna siedząc sama w sobotnie wieczory i patrząc się w ścianę. Dopada mnie jesienna depresja.Brak jakiejkolwiek motywacji.
Rozwój kulturalny. Jesienią następuje we mnie kulturalne przebudzanie. Chętnie wychodzę do teatru, kina, na koncerty, na wieczorki poezji, czytam książki, oglądam dużo filmów poszerzam horyzonty w muzyce, dużo piszę. Staram się jakoś wypełniać sobie czas, rozwijać się.
Jesienne spacerki. Wprost uwielbiam to powietrze, tą całą piękną aurę. Jak pisałam wcześniej, zakładam sobie słuchawki na uszy, wyłączam się. Jestem tylko ja i to świeże, jesienne powietrze.
Apropos muzyki na jesienne wieczorki polecam Iscak'a Strand'a (bardzo ciekawa postać swoją drogę, lecz mało znana)oraz Florence and The Machine, Oasis, Sóley, The Tallest Man On The Earth i oczywiście moje ukochane The xx . Poza tym w moich głośnikach nieustannie króluje The Beatels, Queen i Pink Floyd, oni są najlepsi na każdą porę roku :)).
Kolejnym jesiennym rytuałem są moje jesienne posiedzenia z przyjaciółkami. Zapalamy świeczki, tworzymy nastrój, dobra muzyka w tle. Siedzimy wszystkie pod jednym kocem z ciepłą herbatką i narzekamy jakie to jesteśmy samotne i jak nam niedobrze. Do tego objadamy się niezdrowymi rzeczami i oglądamy romansidła. Lubię taką formę odprężenia po ciężkim tygodniu, całe napięcie i stres opadają, aż się chce żyć.
Czasem może się to wydawać śmieszne, ale jesień komplikuje wszystko, tak zdarza mi się co roku. Rok temu zaczęła się moja przygoda z wolontariatem, która trwa do dziś. Naprawdę, uważam, że nie mogło mnie w życiu nic lepszego spotkać. Nie ma nic piękniejszego niż dawanie od siebie i potrzeba bycia potrzebnym. Dziś odbyło się szkolenie, na którym byłam. Dowiedziałam się o innych ciekawych wariantach pomocy. Podobno można wyjechać do innego kraju jako wolontariusz na okres czasu od 2 do 12 miesięcy. To może być ciekawe, moje nowe marzenie.
Inną rzeczą, która mi doskwiera w jesień to samotność. Zwykle na to nie narzekam, jakoś się tym nie przejmuję. Zawsze powtarzam sobie, że jestem tą niezależną kobietą, nie potrzebuję drugiej osoby do by być szczęśliwym człowiekiem (bla, bla,bla...). Wydaję mi się, że jestem żałosna siedząc sama w sobotnie wieczory i patrząc się w ścianę. Dopada mnie jesienna depresja.Brak jakiejkolwiek motywacji.
Rozwój kulturalny. Jesienią następuje we mnie kulturalne przebudzanie. Chętnie wychodzę do teatru, kina, na koncerty, na wieczorki poezji, czytam książki, oglądam dużo filmów poszerzam horyzonty w muzyce, dużo piszę. Staram się jakoś wypełniać sobie czas, rozwijać się.
Jesienne spacerki. Wprost uwielbiam to powietrze, tą całą piękną aurę. Jak pisałam wcześniej, zakładam sobie słuchawki na uszy, wyłączam się. Jestem tylko ja i to świeże, jesienne powietrze.
Apropos muzyki na jesienne wieczorki polecam Iscak'a Strand'a (bardzo ciekawa postać swoją drogę, lecz mało znana)oraz Florence and The Machine, Oasis, Sóley, The Tallest Man On The Earth i oczywiście moje ukochane The xx . Poza tym w moich głośnikach nieustannie króluje The Beatels, Queen i Pink Floyd, oni są najlepsi na każdą porę roku :)).
niedziela, 9 września 2012
Zmiany
Życie jest zabawne. O tym przekonał mnie ostatni tydzień. Wydarzyło się tak dużo, wszystko się dzieje tak szybko. Niewiarygodne jak jedna osoba pojawiająca nie wiadomo skąd zmienia twoje nastawienie do pewnych spraw. Myślę, że to będzie wspaniała przyjaźń.Znamy się już tydzień i tak szybko złapałyśmy świetny kontakt. Przez to wszystko jestem taka pełna energii i nadziei na następny rok szkolny. Mam nadzieję, że ten nastrój utrzyma do końca czerwca. Co wrzesień wszystko jest takie świeże, czuję, że mam czyste konto i chcę, żeby takie pozostało aż do czerwca. Zeszły rok był taki szalony dla mnie. Teraz pora na trochę ciszy i skupienia. Dobra, schodzę na ziemię. Marzenia są trochę niebezpieczne, przynajmniej dla mnie. Jednym słowem, jestem szczęśliwa i to taki budujący czas. Długo pracowałam, żeby tak było, i mam nadzieję, że tak będzie w najbliższym czasie.
Dzisiaj taki krótki wpis, ponieważ czeka na mnie matematyka, biologia, historia i polski. Znów wraca sezon na wieczorną naukę, którą wprost uwielbiam. Moja ulubiona muzyka, kawa i liczymy alfę i betę. Bardzo romantycznie. Na koniec, kilka piosenek, strasznie ważnych dla mnie w ostatnim czasie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























