czwartek, 11 października 2012

Autumn stuff

    A więc nadeszła jesień. Dla mnie to czas zadumy oraz refleksji. Zamykam się w sobie, nie rozstaję się z słuchawkami, ignoruje ludzi i uciekam do własnego, idealnego świata.  Zabrzmiało to troszkę sztucznie, ale główkowałam nad tym cały dzień   Ale naprawdę, przez całe swoje życie nauczyłam się, że nie warto ufać ludziom . Wszystkie najbliższe osoby powtarzają mi, że jestem tajemnicza. Ja lubię tą cechę w sobie.
    Kolejnym jesiennym rytuałem są moje jesienne posiedzenia z przyjaciółkami.  Zapalamy świeczki, tworzymy nastrój, dobra muzyka w tle. Siedzimy wszystkie pod jednym kocem z ciepłą herbatką i narzekamy jakie to jesteśmy samotne i jak nam niedobrze. Do tego objadamy się niezdrowymi rzeczami i oglądamy romansidła. Lubię taką formę odprężenia po ciężkim tygodniu, całe napięcie i stres opadają, aż się chce żyć.  
Czasem może się to wydawać śmieszne, ale jesień komplikuje wszystko, tak zdarza mi się co roku. Rok temu zaczęła się moja przygoda z wolontariatem, która trwa do dziś.  Naprawdę, uważam, że nie mogło mnie w życiu nic lepszego spotkać. Nie ma nic piękniejszego niż dawanie od siebie i potrzeba bycia potrzebnym. Dziś odbyło się szkolenie, na którym byłam. Dowiedziałam się o innych ciekawych wariantach pomocy. Podobno można wyjechać do innego kraju  jako wolontariusz na okres czasu od 2 do 12 miesięcy. To może być ciekawe, moje nowe marzenie.
Inną rzeczą, która mi doskwiera w jesień to samotność. Zwykle na to nie narzekam, jakoś się tym nie przejmuję. Zawsze powtarzam sobie, że jestem tą niezależną kobietą, nie potrzebuję drugiej osoby do by  być szczęśliwym człowiekiem (bla, bla,bla...).  Wydaję mi się, że jestem żałosna  siedząc sama w sobotnie wieczory i patrząc się w ścianę.  Dopada mnie jesienna depresja.Brak jakiejkolwiek motywacji.
Rozwój kulturalny. Jesienią następuje we mnie kulturalne przebudzanie. Chętnie wychodzę do teatru, kina, na koncerty, na wieczorki poezji, czytam książki, oglądam dużo filmów poszerzam horyzonty w muzyce, dużo piszę. Staram się jakoś wypełniać sobie czas, rozwijać się.
Jesienne spacerki. Wprost uwielbiam to powietrze, tą całą piękną aurę. Jak pisałam wcześniej, zakładam sobie słuchawki na uszy, wyłączam się. Jestem tylko ja i to świeże, jesienne powietrze.
Apropos muzyki na jesienne wieczorki polecam Iscak'a Strand'a (bardzo ciekawa postać swoją drogę, lecz mało znana)oraz Florence and The Machine, Oasis, Sóley, The Tallest Man On The Earth i oczywiście moje ukochane The xx . Poza tym w moich głośnikach nieustannie króluje The Beatels, Queen i Pink Floyd, oni są najlepsi na każdą porę roku :)).




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz