sobota, 25 sierpnia 2012

Artystyczny nieład

I tak wakacje dobiegają końca.Podsumowując, nie były takimi jakie chciałam przeżyć. Nie wprowadziły nic nowego do mojego życia.  Mam chociaż nadzieję, że nowy rok szkolny będzie dla mnie łaskawy. Wiem, troszkę marudzę, ale już taka moja natura.
Na samym początku chcę podziękować osobom, które napisały mi, że bardzo podoba się mój blog, co bardzo mnie cieszy, to bardzo miłe. Mam jednak nadzieję, że moja skromność pozostanie nienaruszona. Nie lubię się przechwalać. Piszę od 5 lat, a dopiero teraz zaczęłam udostępniać to moim znajomym.  Przyszedł czas, w którym okaże się czy jestem dobra w tym co robię.
Strasznie szanuję ludzi, którzy ciężko pracują aby coś osiągnąć. Cenię tych, którzy rozwijają swój talent. Jednak, żeby zdobyć uznanie trzeba robić to ze smakiem. Sęk w tym, że nie lubię tego, że ktoś chodzi z kąta w kąt i chwali się swoimi osiągnięciami. Prawdziwy artysta pokazuje gotowa dzieło i nie zdradza tajemnicy jego tworzenia, bo wtedy traci całą magię. Takie zachowanie to już zwykły narcyzm. Weszłam znów w blogowy świat, więc przeglądam blogi znajomych i zupełnie obcych ludzi. Na jeden z nich, który trafiłam to tylko zwykłe przechwałki, aż zrobiło się niesmacznie. Czytając kogoś przemyślenia, można się łatwo domyślić  jaką kto jest osobą, może nie całkowicie ale po części. Pisząc udostępnia się ludziom kawałek swojej osobowości i świata. W tym wypadku stwierdziłam, że mam do czynienia z jakimś aktorem ze spalonego teatru. Osiągnięcia, sukcesy i komplementy powinny motywować do dalszej pracy, starania do bycia lepszym, a nie spoczywania na laurach.
A jeśli nawet ciężka praca, brak wsparcia ze strony innych nie powinno załamywać. Żeby osiągnąć sukces potrzeba dużo pokory i cierpliwości, a w przyszłości zostanie się wynagrodzonym. Vincent van Gogh został doceniony dopiero po śmierci, bo wyprzedzał swoją epokę. Więc zawsze jest jakaś nadzieja, która ponoć um.iera ostatnia. Mam złe dni. Chyba każdy ma taki moment, że coś się sypie. ŻYCIE. Znalazłam dużo dobrych zespołów, mało popularne, będę tu wstawiać linki.Na ten moment polecam Sóley i Doughter. Bardzo przypadły mi do gustu te dwie wokalistki. Lubię spokojne liryczne i ckliwe piosenki, to mnie wycisza.  Teraz tego potrzebuję. Enjoy!



 

   

środa, 15 sierpnia 2012

Tiru-riru

Witam. Ostatnio jakoś nie mogłam pisać. Przyznam się bez bicia, miałam strasznego lenia i totalny brak pomysłów. Dwa dni temu wróciłam z pielgrzymki więc postanowiłam poruszyć ten temat.
To była moja druga pielgrzymka i na pewno nie ostatnia. Strasznie wczułam się w ten klimat. Wszędzie radość i mnóstwo energii, co się straszne udziela. Uważam, że to jest świetny sposób wyznawania i zrozumienia wiary. Nie wstydzę się tego, ze jestem katoliczką, wręcz przeciwnie jestem z tego dumna. I myślę, ze w tym temacie to będzie tyle, nie chcę nikogo urazić oraz nie chcę poruszać tematu wiary na tym blogu.
Wracając do samej pielgrzymki. Idą tam całe rodziny, pary, paczki przyjaciół. To dla mnie coś niesamowitego. Lubię taką alternatywę świetnej zabawy niż na przykład imprezy, na których często bywam i nic nowego nie wnoszą do mojego życia. Wszyscy idą, cieszą się, śpiewają, tańczą jakby człowiek przeniósł się w całkiem w inny świat. To dla mnie bardzo wyjątkowy czas i myślę, że pielgrzymki to już moja mała duża tradycją.
Na koniec muzyka. Miałam zły dzień, więc słucham czegoś kojącego - Wye Oak. Jeśli ktoś jest fanem Florence + The Machine, na pewno mu przypadnie do gustu.



środa, 18 lipca 2012

Monotonia

I stało się. Nadszedł ten czas w moim życiu zwany pieszczotliwie monotonią. Miałam wrażenie, że te wakacje będą bardziej wyjątkowe, nie tylko na polu twórczym. Nie wspomnę już o tej strasznej pogodzie. Wszystko zaczyna mnie męczyć i wiercić mi wielką dziurę w brzuchu. Kompletnie nic się nie dzieje, nie ma żadnego przełomu w moim życiu, chyba każdy ma taki czas. Mam wrażenie, że wszystko już miało miejsce, jakieś cholerne deja vu. Nie mogę objąć rozumem tego co się dzieje, wszystko jakoś traci znaczenie.  Najlepiej siedzieć bezczynnie i patrzeć się w sufit z domieszką dobrej muzyki w tle. Każdy dzień wygląda tak samo bądź podobnie, cierpliwie czekam na jakiś zmiany, co wydaje się bezmyślne, bo sama powinnam coś zdziałać, ale kompletnie   nie wiem jak.   Nawet nie wiecie jak męczę się nad tym postem. Wszystko przychodzi tak ciężko, ułożenie każdego zdania i dobór słów sprawiają mi trudność jak nigdy dotąd. Zwykle wszystko przychodzi mi tak łatwo i szybko. Strasznie ciężko mi się myśli ostatnimi czasy, dlatego tak długo zwlekam z napisaniem czegokolwiek, również prywatnych zbiorów.   Staram się pracować przy jakiejś spokojnej muzyce, delikatnych aranżacjach ale to jeszcze wszystko pogarsza. Zastanawiam nie czy nie zmienić styl, ostatnio więcej czytam, przeglądam słowniki i szukam odpowiednich słów. To głupie, bo nawet słowa nie opiszą co czuje i myślę. Mam wrażenie, że te moje dzisiejsze wypociny komuś przypadną do gustu. Za kilka dni się zregeneruję i napiszę coś lepszego. Chyba nadal będę kontynuować temat Internetu jak w ostatnim poście. Na koniec tradycyjnie kilka piosenek, tradycyjnie. Dziś polecam Radical Face. Piękne aranżacje i spokojny głos. Dwie rzeczy, które najbardziej zwracam uwagę w tym, czego słucham.


   

środa, 11 lipca 2012

Zmienił(a) status na "prywatny"

Ostatnio często z moimi przyjaciółkami poruszam tematy związków i różne inne pochodne tego typu. Z  każdym dniem  lata coraz więcej moich znajomych i przyjaciół łączy się w pary. Oczywiście, wszyscy to wiemy, korzystając z Facebooka. Portal, który ogarnął nasze codzienne życie. Wiemy kto z kim był, gdzie, po co, kiedy i na dodatek dostajemy jeszcze wizualizację tego wszystkiego w postaci zdjęcia lub filmiku.  To doskonały przepis na plotkę. Tego również dotyczą zmiany statusu związków. Nie jestem zwolenniczką takiego statusu, bo lubię dbać o swoją prywatność.Często rozmawiam ze znajomymi na ten temat. Osobiście uważam, że to jest błahostka. To ma swoje plusy i minusy. Wiadomo, że zakochani  chcą się pochwalić, że są razem i okrzyknąć całemu światu, że są razem. To urocze i czasem sama się uśmiecham na taki widok. Ale gorzej jeśli ktoś robi ze swojego związku jedną, wielką szopkę czyli masę zdjęć, wyznań miłosnych i żarty znajomych. Dla mnie jedna wielka profanacja wartości i nie wyobrażam sobie, żebym była uczestnikiem czegoś takiego. Związek to przede wszystkim intymność, i myślę, że wiele warte jest wyznanie słowne w cztery oczy niż serduszko na tablicy swojej lubej/lubego (jakby to powiedziała moja przyjaciółka). Wiadomo, że Internet stal się częścią naszego życia, ale też trzeba  tego rozsądnie korzystać i wszystko przemyśleć co się napisze lub opublikuje, bo to również wpływa na naszą opinię u innych.
Kolejną straszną dla mnie rzeczą jest umieszczanie smutnych piosenek, obrazków, smutnych opisów po zerwaniu. Przyznam się bez bicia, kiedyś też to praktykowałam i nie polecam, bo to trochę żałosne i z jednej strony smutne. Lepiej wypłakać się przyjaciółce lub przyjacielowi na ramieniu, zjeść lody,obejrzeć film  i wyjść z domu niż smęcić na Facebooku, bo to nic nie pomoże, a jeszcze zaszkodzi.  Również druga zmiana statusu a pod tym fala komentarzy typu "czemu tak się stało?" od większości obcych osób. Jestem czytelniczką takich rewelacji, i to jest niesmaczne. Nie chce tu nikogo urazić, nie mam na myśli konkretnych ludzi, ale wolę gdy o moich strapieniach wiedzą moi najbliżsi, a nie setki znajomych na portalu społecznościowym. Jestem bardzo staroświecka i naiwna, wierzę w nieistniejące wartości, ale i mam swoje stanowcze zdanie na ten temat i z tego jestem dumna.
Na koniec kolejna dawka muzyki ode mnie. Znów wracam do słuchania Vampire Weekend. Jeśli ktoś lubi indie rock w wersji troszkę cukierkowej, gorąco polecam. 

    
                  

czwartek, 5 lipca 2012

(Nie)spełnione, wakacyjne ambicje

Pierwszy tydzień wakacji zmierza ku końcowi. Jakoś tak bezczynnie minął.  Cały czas mam w planach , żeby te wakacje były dla mnie jak najbardziej produktywne. Lecz, o losie, kończy się zwykle na snuciu rzeczy, które nigdy ni dojdą do skutku z powodu mojego okropnego lenistwa. Moim pierwszym celem na tą kanikułę  było, a właściwie nadal jest poprawienie sylwetki, z której częściowo nie jestem zadowolona. Chciałam biegać oraz jeździć na rowerze (w mojej okolicy są na to bardzo dobre warunki, pełno otwartej przestrzeni), ale zawsze coś lub ktoś rujnuje mi moje wakacyjne ambicje. Rankami lubię cobie jeszcze pospać, a wieczorami zwykle wychodzę z domu. I tak wyglądają te moje nieudolne plany. Mam nadzieję, że znajdę w tym przysłowiowy złoty środek  
Jedną z niewielu pozytywnych rzeczy jakie spotkały mnie w te wakacje jest to,że wreszcie miałam czas na założenie tego bloga. Wcześniej też zakładałam blogi, już w podstawówce i w gimnazjum miałam ich kilka. Ale były strasznie prymitywne, niedopracowane i o nieciekawej tematyce. Uwielbiam pisać i strasznie się cieszę, że wreszcie mam na to czas i ochotę oraz mogę się spełniać. Strasznie mi na tym zależy (o, dziwo - bo zwykle nic mnie nie obchodzi, bo prowadzę bezstresowy tryb życia), ponieważ wiążę z tym swoją przyszłość. I wreszcie przestałam być anonimowa w tym co robię i publikuję tego bloga do wglądu znajomym, co również jest poważnym krokiem w tym kierunku. Pierwszy raz spotkam się z prawdziwą krytyką i szczerością, a to dla mnie bardzo ważne. Jeśli więc macie chwilkę bardzo bym prosiła o zostawienie kilku słów szczerej opinii, to dla mnie bardzo ważne.(:*) 
Ostatnio topię się w fantastycznie dobrej muzyce. Cały czas słucham Coldplay i  Oasis. Co drugie szczególnie przypadło mi do gustu. Wczuwam tutaj jakieś połączenie The Beatels i The Rolling Stones. Weszłam również w klimaty elektropopu i przesłuchałam kilka piosenek Neon Indian, jeśli ktoś lubi ten rodzaj bardzo polecam.  Wcześniej kojarzyłam tylko nazwę zespołu, ale odtworzyłam kilka piosenek i cą całkowicie w moim guście. Te piosenki były właśnie tłem do pisania tego postu. 
Pora dokończyć kilka seriali. Na koniec moja ulubiona piosenka Oasis i Neon Indian. 





wtorek, 3 lipca 2012

Powitanie

I nadszedł ten dzień wakacji, w którym postanowiłam złożyć bloga.  Od jakiegoś czasu nieustannie tłumię w sobie myśli oraz obserwacje z którymi chciałbym się podzielić. Pisząc tego bloga chcę, żeby ludzie poznali mnie od zupełnie innej strony, usłyszeli mój głos. Blog będzie miał tematykę ogólną, będę w nim pisała swoje przemyślenia, publikowała swoją twórczość, umieszczała zdjęcia, dzieliła się muzyką, której słucham na co dzień. Nie zależy mi na tym, aby blog był super popularny, to nie jest moim celem, marzy mi się tylko mieć kilka zaufanych czytelników, których wciągnę do swojego świata.       
To na tyle , na koniec dam moją ukochaną piosenkę Coldplay :)